5 July 2008 :: 23:21:16
Czasem przychodzi taki dzień, kiedy ma się siebie zupełnie dość. Kiedy ze spokojnym sumieniem można by było zrobić sobie krzywdę. Dlaczego? Bo zdarza się, że sami siebie przerażamy własną głupotą, uporem, idiotyzmem stwarzanych sytuacji.
Nienawidzę sytuacji, w których nie reaguję na coś, co mnie denerwuje, tylko dla dobra relacji z kimś. Każdy powie, że to głupie. Wiem... ale inaczej nie umiem.
I nie lubię sytuacji, kiedy mam choćby najmniejszy powód do złości na kogoś, kogo kocham... Bo nawet jeśli ma rację, to nie umiem wyciągać wniosków... Nie umiem i też powiecie, że to nie dobrze.
A co w sobie lubię... To, że jeśli kocham, to bez "ale"... Całym sercem, całą duszą, całym umysłem... I wtedy najważniejsze jest jedno - ta druga osoba. Dawać siebie, to jedyne co potrafię i co kocham...
Ale dzisiaj... dzisiaj i tak siebie nie lubię :/
Ahh... bym zapomniała;)
Chyba wrocilam!
A Ty? (2)
18 July 2008 :: 17:55:40
Dlugo zastanawialm sie nad sensem tego bloga, byl moment, w zasadzie dosc dlugi, kiedy nie pisalam w ogole.
W tym czasie przyszla mi do glowy pewna mysl:
Zaczelam pisac bloga z tesknoty, z checi wyzalania sie i wyrzucania z siebie tego, co mnie dreczy. I tak 4 lata....
Teraz juz moje zycie stalo sie inne, nie musze tesknic;)) Bo jestesmy juz razem!
30 maja 2008 roku wzielismy slub...
I tak sobie pomyslalam, ze skoro skonczyl sie ten pewien etap w moim zyciu, ten teskniacy to przestane pisac bloga, ale przyszla tez druga mysl;)
Pomyslalam rowniez, ze moj blog moze stac sie "pamietnikiem-mlodej-zony"...
I tak doszlam do wniosku, ze to calkiem dobry pomysl.
wiec dzis zaczynam nowy etap mojego bloga ;O
Ot tak;)
A to kilka fotek z naszego cudnego slubu;) Co prawda to dopiero cywilny, ale niemniej wazny, jak koscielny!




A Ty? (3)
20 July 2008 :: 09:42:41
No wiec dzis troszke nadrobie zaleglosci;)
Jak to po slubie zazwyczaj bywa, wybralismy sie na mala podroz poslubna!
Spedzilismy wspaniale 10 dni na przepieknej Majorce!
To byl moj pierwszy urlop nad morzem. W zasadzie juz kiedys, gdy bylam mala, bylam nad naszym polskim morzem, ale niestety nie kapalam sie w falach Baltyku:P Nie zaluje!
Od tego wyjazdu poczulam, ze Morze jest we mnie. Bo każdy z nas nosi przecież w sobie jakąś przestrzeń. Morze i dzieciństwo tworzą archetypicznie bijące serce świata. A o świecie trzeba dobrze myśleć. I „iść za marzeniem”- jak pisał Joseph Conrad.
Morze jest cudowne. Dziala kojaco na moja psychike, pozwala jej sie odprezyc.



Ale poza samym morzem Majorka bardzo mnie zaskoczyla i zadziwila;)
Bylam pewna, ze tutaj istnieje tylko plaza, morze, slonce, zycie nocne, drinki, zabawa i peeelno turystow.
Ale jednak nie! Na Majorce jest duzo wspanialych miejsc!
Droga na Formentor:



Przecudne waskie uliczki uroczego miasteczka Valdemossa:

Katedra La Seu w Palma de Mallorca:


I na rowerkach troche pojezdzilismy ;)

Troche pod palma posiedzielismy :D

No i czas do domku wrocic;)

To byl niezapomniany czas, niezapomniane chwile spedzone z Nim:*, spedzone w tak cudowynm miejsu, jakim jest Majorka!
A Ty? (5)
20 July 2008 :: 22:22:23
Moj Maz zarazil mnie swoja pasja.
Rower.
Od jakiegos czasu o niczym innym nie mysle, tylko o moim CUBE!
Caly czas trenujemy. Cwiczymy jezdzac po gorach Schwarzwaldu!
Ostatnio nawet wybralismy sie w niemieckie Alpy.
Pojechalismy na 4 dni na Bayery do malego miasteczka Schwangau.
Tak wspanialych widokow naprawde dawno nie widzialam, wszedzie spokoj, cisza i wiejski zapach;)
Dookola pola, i kilka domkow, znowu same pola, jezioro, i widok Alp...
Pasace sie krowy z ogromnymi dzwonami przywieszonymi do szyi, mialy taki specyficzny kolor kawowo-bezowo-kremowy. Nie do opisania.
No i najwspanialsza atrakcja naszej wycieczki.
Neuschwanstein.
Palac Dinsey´a, a tak naprawde bajkowy Zamek Bawarii, bajkowy klejnot Ludwika II.
Gdy zobaczylam ta wspaniala basniowa budowle, dech zaparl mi w piersiach. Otaczaja ja ze wszystkich stron Alpy. Sam widok sprawil, ze mialam wrazenie ze przenioslam sie do innego swiata!
Marzenia maja to do siebie, ze czasami sie spełniaja. Oczywiscie wiele tu zalezy od naszych checi. Zawsze chcialam znalezc sie w Alpach latem. Trudno jest mi odpowiedziec na pytanie dlaczego. Byc moze pociagała mnie wizja alpejskich łąk mlekiem i czekolada plynacych wyksztalcona przez nadmierne ogladanie reklam w TV.
W drodze:


Rowerujemy :D


Widok z okna naszego pensjonatu;)

A teraz Neuschwanstein:



I kolejny dzien przemierzajac Alpy rowerem ;)




I wspomniane krowy :D

A na koniec nie mialam juz sil :D 
A Ty? (8)
22 July 2008 :: 18:32:24
Dzis niezbyt ciekawie. Ta pogoda wprawia mnie w dreszcze! :/
Co mozna robic w taki deszczowy i ponury dzien?
Mnie nic nie przychodzi do glowy...
Tak wiec wszystko, co zrobilam to zakupy i obiad.
Jedyny plus, ze jeszcze na fitness ide z Kasia, moja szwagierka;)
W takie dni jak dzis, tesknie najbardziej...


A jeszcze niedawno byl taki malusi;) Moj Skarb najkochanszy:*

A najbardziej...
najbardziej kocham Jego oczy!
Za tydzien.
Tak, za tydzien wtule go w siebie!!
Jednak dobrze, ze musze wrocic na pare dni do Polski.
Formalnosci. Papiery urzedowe. I inne bzdury.
ale pretekst sie znalazl. jade do Polski!
tylko przeraza mnie, na sama mysl o tych 20 godzinach w autobusie:/
ze tez nie ma jednego glupiego polaczenia samolotem.
A Ty? (10)
23 July 2008 :: 22:27:03
Mhmm, dzis dzien byl wysmienity!
Z poczatku postanowilam na balkonie posiedziec, i wykrasc troche promieni Sloneczku:D
ale jak jest tak slicznie, to sie za dlugo nie chce w domu siedziec.
Tak wiec popoludniowy jogging byl.
a to chwilke przed:

A Ty? (20)
25 July 2008 :: 22:13:49
W niedziele jade do Polski. Wlasciwie musze.
Tyle spraw jeszcze nie zalatwionych. Przeraza mnie mysl chodzenia po tych wszystkich urzedach :/ I Ci wredni urzednicy, ktorzy maja zawsze na wszystko czas.
Jednak cieszy mnie to, ze zobacze moich wspanialych rodzicow! no i przyjaciol, Moj Maariuszek, Adas i Marysia.
I najkochanszy w swiecie Bartoszek, moj Skarb z notek nizej. Za nim tesknie najbardziej:( Kupilam mu kredy do rysowania :D
Zamierzam razem z Nim malowac po chodnikach i poczuc sie jak On. Beztrosko;) mhmm...
Z pewnoscia czeka mnie kilka spotkan. Mam na nie ochote. Tutaj jeszcze grono znajomych bardzo bardzo skromne.


A Ty? (7)
29 July 2008 :: 15:28:46
Wycieczka do Polski okazuje się całkiem sympatyczna:)
Przyjechałam w poniedziałek. Cały ten dzień spędziłam z Bartoszkiem:

Dziś postanowiłam od samego rana zabrać się za załatwianie wszystkich spraw. W końcu właśnie w tym celu tutaj przyjechałam.
Tak więc zaczęłam od fryzjera (bez tego by się nie obeszło):D
Moje włosy potrzebowały trochę luzuuu, grzyweczkę znowu mam:) i troszkę straciły na długości, ale myślę, że zmiana delikatnie pozytywna:)
Po wizycie w salonie fryzjerskim przyszedł czas na fotografa: zdjęcie do paszportu proszę:) Włoski zaczesać do góry, odkryć uszka, zdjąć kolczyki i pomyśleć o czymś ponurym:D hahaha! Się robi!
Następnie wizyta u tłumacza przysięgłego i zakomunikowanie mi, że:
Dokumenty będą gotowe na poniedziałek:)
Aaaa! ja muszę mieć je na jutro, góra na czwartek! Przecież ja we wtorek już wracam do domu, do Niemiec!
W takim razie mogę zrobić na jutro za dodatkową opłata, ewentualnie zrobię dla Pani wyjątek i zrobię na czwartek bez dodatkowej opłaty:))
Tak więc zrobiło mi się miło:D
Potem zmora dzisiejszego dnia. Tak myślałam, gdy szłam do Urzędu Miasta.
Ale tam też się okazało sympatycznie:) Noooo prawie....
Przemiła Pani Urzędnik powiedziała mi, co mam zrobić krok po kroku.
Następnie kazała zejść na parter i dowiedzieć się reszty. I tam już nie taka miła Pani powiedziała mi, że muszę poza paszportem wyrobić również nowy dowód osobisty. Co za tym idzie kolejne zdjęcia, ale już z innymi wymaganiami.
Tak więc dzień zaczęłam od fotografa i dzień skończyłam u fotografa;P
Teraz czekać do czwartku i mogę powędrować znowu do UM!
Urzędnicy nie są tacy źli, jakby się to mogło wydawać:))))
A Ty? (5)
30 July 2008 :: 23:30:49
No i minął trzeci dzień "urlopowania" w Polsce:)
Wczorajszy dzień spędzony z Bartoszkiem. Ale nie tylko dzień. Bo mój Skarbek spał u kochanej cioci Justynki!
Najpierw plac zabaw. 4 godziny biegania za nim po piasku, kocham być troskliwa ciocią:)
Huśtawa też była:

A potem wieczorny spacerek: 


Wieczorem wpadł do mnie na herbatke mój przjaciel. Z narzeczoną:) Miły wieczór:)
A dziś byłam odebrać zdjęcia i przeżyłam szok:O Nigdy, naprawdę nigdy tak źle nie wyszłam na żadnym zdjęciu! Szczerze to z początku miałam problem, żeby się na nim rozpoznać! Wiem, że paszport będzie moim tajnym dokumentem:D
Teraz się cieszę z tego, że muszę jeszcze wyrobić nowy dowód osobisty, tam zdjęcie jest znacznie lepsze:)
Południe w towarzystwie "nieuczesanego" Mariuszka:D a w oddali bloczki, w których mieszkałam od urodzenia. I to właśnie przez te 20 lat poznawałam Mariuszka. Wspaniały przyjaciel! Jak żaden inny!!

No i suble. Tutaj spędziłam połowę swojego życia :D:D hahaa! Tak jest zaraz obok mojego bloku, ślicznie prawda??

Potem upragnione spotkanie z Marysieńką!
Były lody, było latte macchiato:


potem był też kebab i piwo! Rzecz jasna TYSKIE! bo w końcu z Tychów pochodzę:D

A jutro znowu gonitwa po urzędach.... już zaczynam się stresować.
Ale będzie dobrze. Musi być.
A teraz idę pożegnać sąsiada moich rodziców - Włocha.
Bo wraca do swojej ukochanej Italii:D
Arrivederci!!!
A Ty? (11)