17 marca 2010 :: 19:13:47
Gdybym musiala opisac ostatni tydzien jednym slowem, powiedzialabym: STRES!
TEn tydzien byl nim przepelniony.
Dzien probny w "nowej" pracy, podjecie decyzji czy zostaje tam gdzie jestem czy wybieram "lepsze rozwiazanie", gdy juz postanowialam i wybralam sie do szefa z wypowiedzeniem, On zaskoczony moja decyzja myslal jak mnie zatrzymac. Propozycja nie do odrzucenia. I kolejny dzien z serii: Co bedzie dla mnie lepsze.
Dzis juz zdecydowalam, i nie chce juz nic zmieniac!
Zbyt wiele mozliwosci mam... powinno mnie to cieszyc.
Mlodziez starajaca sie o miejsce na Ausbildung pisze tysiace podan, ciagle maja rozmowy kwalifikacyjne i dostaja odmowe.
A ja? Przyjechalam sobie z zagranicy i "wybieram" sobie, to co mi najbardziej odpowiada.
Cos tu jest nie tak. O takiej ilosci szczescia nigdy nawet nie myslalam.
Dobrze mi tu. BO przeciez tutaj jest moj "dom" ;)
W ciagu tych wszystkich dni poza stresem, zmagam sie rowniez z przemeczeniem.
Ide z jednej pracy do drugiej, troche snu i znowu to samo!
Ale ciesze sie bardzo na weekend. Juz od piatku mam wolne!
3 dni NIC nie robienia ;)!
Bo przeciez okna sie same umyja, i te porzadki wiosenne w szafie tez sie sama zrobia...