28 grudnia 2011 :: 00:47:17
Opetaly mnie jakies dziwne mysli, klebia sie w glowie trudne pytania, sprawy trudne do zalatwienia.
Dzisiejsza noc bezsenna. Lzy plyna same z oczu.
Chcialabym czasami nic nie czuc, miec serce z kamienia.
Czasami mam zal do Boga, ze obdarowal mnie tak silnym zmyslem utozsamiania sie z emocjami.
Przez moment chcialabym nie tesknic, nie kochac i nie nienawidzic. Nie okazywac wspolczucia i nie miec wyrzutow sumienia.
Nie czuc samotnosci, bolu i rozczarowania. Radosci, bliskosci i podekstycowania.
21 grudnia 2011 :: 17:31:45
Swieta Bozego Narodzenia to czas, w ktorym, bardziej niz w ciągu roku, tesknie za bliskimi mi osobami.
Przede mna kolejne swieta spedzone z dala od rodziny... Tutaj w Niemczech Boze Narodzenie rowniez jest obchodzone – piekne miejskie dekoracje, wystawy sklepowe, koledy w radiu – jednak to nie to samo co w domu, w Polsce. Brakuje tego ducha, wyjatkowego swiatecznego klimatu.
Tesknie za goraczkowymi przygotowaniami, atmosfera szykowania potraw razem z mama, za ta cala kszatanina, ubieraniem choinki w Wigilie z siostra, za spokojem zwiazanym z dniami wolnymi, odpoczynkiem od codziennych zajec, a takze za tym calym harmidrem zwiazanym z iloscia przyjmowanych i odwiedzanych osob z blizszej i dalszej rodziny.
Bardzo brakuje mi także tych zwyklych, niespecjalnych rzeczy jak pierogi, bigos, kapusta wigilijna, cwikla, zapiekane sledze w occie, pachnący chleb, tych 12 potraw, i tych slow mamy przypominajach, ze wszystkiego trzeba po trochu sprobowac - bo na te wszyskie elementy skladalo sie kiedys moje coroczne przezywanie Swiat, gdy bylam jeszcze dzieckiem.
Spedzanie Swiat Bozego Narodzenia z dala od rodziny jest dla mnie nie latwym doswiadczeniem. Nabraly one tutaj nowego znaczenia – oprocz Wigilii, choinki i prezentow jest to dla mnie przede wszystkim czas wspomnien i tesknoty, podsumowan, rozliczen i zywionych nadziei, że to już ostatnie Swieta spedzone bez moich rodzicow.